„Białowieża szeptem” Anny Kamińskiej to lektura, o której rozmawiałyśmy podczas marcowego spotkania DKK. Ten wschodni skrawek Polski, graniczący z Białorusią, spontanicznie nazwałyśmy „wylęgarnią dziwaków” (w znaczeniu: osób o nieprzeciętnym charakterze i temperamencie)” – takimi słowami można streścić tę książkę, w której autorka prezentuje sylwetki osób związanych z Białowieżą i rezerwatem. Jest to miejsce szczególne, chronione od czasów Jagiellonów, którzy już wtedy, kilka wieków wstecz, uznawali Puszczę Białowieską za teren wyjątkowy, który trzeba ochraniać. Dzięki tej lekturze mogłyśmy poznać postaci, które zapisały się na kartach Białowieży i jej najbliższej okolicy jako „ludzie lasu”. Wśród nich jest „Wiedźmar” (czarownik?), ale i też ostatni bartnik czy „słynny” kłusownik. Każda z tych osób nie wyobrażała sobie życia poza lasem, oni nim żyli.
A co to znaczy czuć przyrodę? „Wchodzisz do lasu i czujesz, co las do ciebie mówi. Słyszysz to i ty też zaczynasz mówić w stronę lasu, do zwierząt, roślin i drzew. Trzeba wiele lat przebywać w lesie, żeby wiedzieć, o co chodzi, a najlepiej po prostu się z tym czymś urodzić”. Nie trzeba robić spacerów po Puszczy Białowieskiej, by móc poczuć to, o czym mówi jedna z bohaterek książki. Wystarczy wejść do miejscowego lasu, wsłuchać się w ciszę, w to, co las chce nam powiedzieć, i można poczuć się jego częścią.